Ogród pokazowy Szkółki Szmit w Pęchcinie

czerwca 15, 2023

Ogród pokazowy Szkółki Szmit w Pęchcinie

Do Pęchcina dotarliśmy około południa. Właśnie przestał padać deszcz. Ochłodziło się wprawdzie, ale na szczęście słońce nieśmiało zaczynało wyglądać zza chmur....

Skąd pomysł na wizytę w szkółce Szmit? Podpowiem, że niestety nie zakupy! 😒A to ze względu na liczbę pasażerów i bagaży w pojeździe. A skoro nie zakupy to - ogród pokazowy przy szkółce. Jakżeby inaczej! Już dawno chciałam odwiedzić to miejsce, ale jakoś nigdy nie było mi po drodze. Dlatego kiedy nadarzyła się okazja, nie wahałam się ani chwili!

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od spaceru długą trawiastą aleją (ścieżką), 


na końcu której czekała na nas lutyenowska ławeczka, a wzdłuż której ciągnęły się po obu stronach rabaty w stylu angielskim. Wypełnione drzewami, krzewami i bylinami. Z jednej strony zamknięte ceglanym murem.









Moje serce zdecydowanie skradły kwitnące o tej porze niesamowitej barwy kasztanowce.



Urzekła mnie kompozycja z jasnoty, host i niskich floksów.


Jedyna boczna alejka prowadzi z głównej alei przez bramę z dwóch cisów kolumnowych do ogrodu "błękitnego o tej porze roku kocimiętkami" wypełnionego sucholobnymi bylinami kocimiętkami,  szałwiami, czyścami ... 









Niesamowicie urokliwe okazały się trawiaste alejki dokoła malowniczego stawu. W całkiem odmiennym klimacie. Bliżej brzegu jeszcze słoneczne....






Ale im dalej od stawu, tym bardziej cieniste, bardziej leśne..






No i sam staw z niewielkim pomostem, łódką i płaczącą wierzbą....  Kwitnący nenufarami, rozbrzmiewający rechotaniem żab...




Cały ogród poprzetykany jest delikatnymi, rdzawymi dekoracjami nadającymi ogrodowi  niepowtarzalny klimat....



A przy parkingu znaleźliśmy nawet niewielki warzywnik. Chyba trochę za bardzo w cieniu...


Fajne jest to, że rośliny w ogrodzie są opisane. Pozwala to zidentyfikować te gatunki bądź odmiany, których jeszcze nie znamy, np gdy trafimy na ciekawy rarytas jak choćby ta dwutarczka kwitnąca (Dipeleta floribuda) 


czy śniegowiec wirginijski (Chionanthus virginicus) nazywany śnieżnym drzewem (już wiem!😀).


Dodatkowo tabliczki z podpisami pozwalają też zobaczyć jak wygląda roślina kilka lat po posadzeniu.

No i na deser wizyta w szkółce... Czyżbym wspominała coś o ograniczonej ładowności pojazdu?😉 No cóż, w żadnym pojeździe nie ma tak mało miejsca, żeby nie zmieściły się w nim jeszcze jakieś  skromne dwie czy trzy doniczusie. 😁 
A oferta szkółki naprawdę robi wrażenie!!!

Minusy?
Jakoś spodziewałam się nieco większego ogrodu. Ale widać, że praca trwają.😁 Nie jestem pewna czy poleciłabym komuś z drugiego końca Polski wizytę w samym ogrodzie. Ale przy okazji np wizyty w Warszawie czy pobliskim Ogrodowisku w Przypkach, albo w celu większych zakupów w szkółce - zdecydowanie TAK! Jest to na pewno inspirujące miejsce warte odwiedzenia.

                   



Ziarno raz zasiane kiełkuje...

czerwca 07, 2023

Ziarno raz zasiane kiełkuje...




Ziarno raz zasiane kiełkuje...
Gertrude Jekyll 

Mamo, wszystkie moje pasje to Twoja wina! - usłyszałam od nastoletniej córki. I jak się nad tym chwilę zastanowić, to jest w tym ziarnko prawdy, żeby nie powiedzieć ziarno. 😀
Skłoniło mnie to do refleksji nad korzeniami mojej pasji do ogrodnictwa. 

Z bardzo wczesnego dzieciństwa pamiętam zapach pomidorów zrywanych prosto z krzaka w przydomowym ogródku babci Zosi oraz białe i różowe dzwonki wilca porastającego siatkę przy piaskownicy na podwórku.

Na 3 - arową działkę rodzinną jeździłam z rodzicami jak za karę. ....Rówieśnicy bawili się beztrosko na trzepaku a ja musiałam zbierać w upale truskawki, agrest, porzeczki, ogórki a jak akurat nie było nic do zbierania to zawsze było coś do plewienia - kurz, pot i łzy. A jakby tego było mało, to po powrocie do domu trzeba było te nieprzebrane bogactwa ziemi jeszcze obrobić. Obrać, wymyć, zetrzeć, pokroić... Koszmar! Więc zarzekałam się, nigdy w życiu!!!
Trochę wody upłynęło.
Wyszłam za mąż, kupiliśmy działkę. Wybudowaliśmy dom. Plan na ogród był prosty- żadnych warzyw tylko rośliny ozdobne. Najlepiej krzewy. Żadnych kwiatków. Siania, pikowania, przerywania itp. 
Minęło czasu mało wiele...
Pojawiły się dzieci a z nimi najpierw skromne dwie grządki ze zdrowymi, ekologicznymi warzywami, potem kolejne A dalej szło już szybko : kolejne grządki, inspekt, jedna szklarnia, druga szklarnia.... A jak warzywnik to i przetwory...
Część ozdobna ogrodu, też ulega ciągłym przemianom.  Jak grzyby po deszczu pojawiają się, a jakże, kolejne rabaty ozdobne. A te już istniejące, z krzewami, rozrastają się i wypełniają kwitnącymi bylinami, a nawet roślinami jednorocznymi!
Ale na tym nie koniec! Od marca do mają, o zgrozo, parapety w domu uginają się pod ciężarem własnych rozzsad pomidorów, dyni cukinii, bakłażanów papryk i co mi tam tam jeszcze do głowy i ręki wpadnie😃. Niemały udział w tym szaleństwie ma nastoletnia córka, zwariowana na punkcie uprawy własnych ekologicznych warzyw i sezonowego odżywiania sìę ( ciekawe skąd to u niej 😉)
A wydawać by się mogło, że rodzice skutecznie  zniechęcili mnie do ogrodnictwa A warzywnictwa w szczególności. 😁

Na zakończenie kilka kadrów z warzywnika...




kwitnący szczypior (prawda, że wygląda elegancko?)


tutaj niedojrzałe jeszcze owoce borówki amerykańskiej


chmielowe szyszki na aronii


pojawił się nawet ... krasnal!😂


a tutaj strefa robocza z  małą szklarnią i kompostownikiem


I wiecie co Wam powiem? Bardzo lubię ten mój warzywnik.





 

"Down to earth". Monty Don

maja 19, 2023

"Down to earth". Monty Don


Książkę otrzymałam w prezencie od córek. które doskonale znają moją słabość do Montiego Dona i jego programu ogrodniczego Gardeners World. 😁 Książka nie jest może wielkich rozmiarów, ale mimo to jest prawdziwą skarbnicą wiedzy. Otwiera oczy i zmysły. Dla mnie rewelacja. Ale do sedna.



Jak sam pisze o sobie - nie jest ogrodnikiem z wykształcenia, a jego książka nie jest podręcznikiem ogrodnictwa. Monty dzieli się z nami ogromną wiedzą praktyczną wynikającą z własnego, ponad 50-letniego doświadczenia oraz pasji. Przekonuje, że ogrodnictwo może być kluczem do dobrego życia.


Z równie niezwykłą pasją co o sukcesach, Monty opowiada o swoich porażkach. Bo jak twierdzi, nie można przejść przez życie bez popełniania błędów. Sztuką jest jednak nie popełniać tego samego błędu dwa razy. Dlatego tak ważne zarówno w życiu jak i w ogrodnictwie są uważność oraz umiejętność wyciągania właściwych wniosków. 

Monty przekonuje, że uniwersalne rozwiązania dobre dla każdego ogrodu nie istnieją. Każdy ogród jest inny. A także zmienia się w wraz z upływem czasu. Dlatego zamiast udzielać gotowych odpowiedzi, uczy raczej jak stawiać właściwe pytania, gdyż to one pozwalają odnaleźć właściwe rozwiązania. Kluczowa w życiu każdego ogrodnika jest umiejętność wnikliwej obserwacji oraz współpraca i działanie z, a nie przeciw naturze. 


Nie znaczy to jednak, że książka nie zawiera praktycznych informacji. Wręcz przeciwnie. Znajdziemy w niej wiele cennych wskazówek - od stworzenia dobrego projektu (wybór stylu, roślin, czy zaprojektowanie małej architektury), poprzez tajniki uprawy i pielęgnacji roślin (sadzenie, przycinanie, ochrona przed chorobami i szkodnikami a nawet plewienie) do uprawy własnych warzyw i owoców włącznie.  A wszystko w zgodzie z naturą i sobą samym. 🙂


Monty przekonuje, że tak jak nie ma dwojga identycznych ludzi, tak nie ma dwóch takich samych ogrodów. Każdy jest inny, niepowtarzalny. I taki  powinien być.

Najpiękniejsze ogrody powstają z miłości i pasji. Posiadają swój własny niepowtarzalny styl i charakter. Ogród to bardzo osobista przestrzeń, w której to my mamy czuć się dobrze. Dlatego korzystajmy z doświadczeń i pomysłów innych, kopiujmy, naśladujmy, ale twórzmy coś unikalnego. Nie zapominajmy przy tym, że nie jesteśmy sami na świecie, a wszystko co mamy zostało nam dane, więc dbajmy o ten kawałek ziemi jak o największy skarb.


Wspaniała książka zarówno dla początkujących jak też i dla doświadczonych ogrodników. Pozwala spojrzeć na ogrodnictwo z innej perspektywy. Napełnia  spokojem, dodaje pewności siebie i wiary w sukces. Przekonuje, że bycie ogrodnikiem to styl życia.


Obserwujmy, bądźmy czujni i nie bójmy się eksperymentować! A na pewno się uda!


Gorąco polecam! Szkoda tylko, że jak dotąd książka nie została przetłumaczona na język polski.🙁











Arboretum Wojsławice.

maja 15, 2023

Arboretum Wojsławice.

Majowy festiwal rododendronów.

Niepostrzeżenie nadszedł maj. Długo wyczekiwany, soczysty zielenią, pachnący bzami... Maj to także czas kwitnienia rododendronów i azali. A jak rododendrony to - dla mieszkańca Dolnego Śląska - Arboretum w Wojsławicach!  I chociaż ogród w ostatnich latach bardzo się zmienił i dzisiaj słynie nie tylko z "rododendronowego show", to w moim sercu i myślach zawsze już kojarzyć się będzie z tymi pięknymi krzewami. A w zasadzie  powinnam napisać z malowniczym lasem różaneczników w maju🙂  Zrozumie ten kto był w wojsławickim arboretum w tym pięknym i wyjątkowym momencie roku. Zresztą popatrzcie sami. 
















Ale w Arboretum w maju kwitną nie tylko rododendrony, choć one robią chyba największe wrażenie, ale również takie rarytasy jak np dawidia chińska (Davidia involucrata) ze swymi chusteczkowymi kwiatami


enkiant dzwonkowaty (Enkianthus campanulatus)


czy kielichowiec (Calycanthus)


Ale o tej porze roku zachwyca nawet zieleń




Gorąco polecam. Maj jeszcze trwa! 😀 A już w krótce kolejna odsłona i jakże odmienne oblicze wojsławickiego arboretum.






Copyright © madzikowo , Blogger